ks. Kazimierz Borcz

Ślub rodziców - 03.05.1959 - szafarz ks. Kazimierz Borcz. Nie znalazłem nigdzie jego zdjęcia. Znam go tylko z opowiadań rodziców, a ostatnio jescze z materiałów Bezpieki :)

Ze wspomnienia pośmiertnego: Urodził się 19 listopada 1913 r. w Łańcucie, gdzie też uczęszczał do szkoły elementarnej i gimnazjum. W latach 1933-1938 odbył studia filozoficzno-teologiczne na Uniwersytecie Lwowskim, wieńcząc je stopniem magistra teologii. Po otrzymaniu święceń kapłańskich 26 czerwca 1938 r. we Lwowie, pracował jako katecheta i wikary w Sokolnikach, a w latach 1943-1944 w Brodach. W 1944 r. zamieszkał w Łańcucie, we wrześniu 1945 r. przybył do Opola, gdzie rozpoczął pracę w charakterze wikarego przy kościele św. Piotra i Pawła, a następnie w parafii NMP. W latach 1951-1971 był proboszczem parafii NMP w Opolu. Pełnił też funkcję sędziego prosynodalnego i diecezjalnego duszpasterza mężczyzn. Ponadto był referentem duszpasterstwa służby zdrowia członkiem Komisji ds. miłosierdzia, sztuki sakralnej, liturgii, spraw katechetycznych oraz duszpasterstwa ogólnego. W 1967 r. został mianowany dziekanem opolskim i konsultorem diecezjalnym, a w 1971 r. rektorem Seminarium Duchownego w Nysie. Wykładał teologię pastoralną ogólną, medycynę pastoralną i pedagogikę. Otrzymał godność szambelana papieskiego. Zmarł 17 sierpnia 1973 r. w Opolu i został pochowany w Łańcucie

Z akt bezpieki: Ks. prałat mgr Kazimierz Borcz[28] - rektor WSD w Nysie - Opolu. '[...] Jest bezwzględnie oddany hierarchii kościelnej, realizuje wszelkie wytyczne zlecane mu przez kurię. [...] Bp Franciszek Jop mianując ks. K. Borcza rektorem WSD w Nysie - Opolu liczył na podniesienie dyscypliny wśród alumnów i pozostałych księży, jak również [na] podniesienie dyscypliny pracy kadry profesorskiej i polepszenie atmosfery w tym środowisku ludzi. [...] W okresie pełnienia funkcji proboszczowskiej i zarazem dziekana w Opolu (od 1967 r.) ks. Borcz odpowiedzialny był z ramienia kurii za pracę duszpasterstwa Służby Zdrowia [...]. Jego działalność na odcinku duszpasterstwa oceniona była w swych formach jako przestarzała, prymitywna i odbiegająca od współczesnych wymogów. Taką ocenę wydały osoby wizytujące działalność duszpasterską. Ks. K. Borcza cechuje zarozumiałość, posiada duże i przesadne wyobrażenie o sobie. Jest pewny siebie, szczyci się swym wykształceniem i głęboką wiedzą. Wierni uważają go za dobrego oratora, człowieka inteligentnego ale jednocześnie nieprzystępnego i przesadnie zdyscyplinowanego. Jest księdzem moralnie prowadzącym się bez zastrzeżeń, nałogów nie posiada. W ocenie jego postawy społeczno - politycznej należy uwzględnić fakt, że w poprzednim okresie (1970 r.) oceniał on sytuację kościoła w PRL jako gorszą od tej, jaka była w 1956 r. [...]. W rozmowach oficjalnych stara się nawet reprezentować lojalną postawę wobec władz. W wyborach do Sejmu głosował bez skreśleń. [...] Jest on poważany przez gros alumnów, którzy oceniają go jako człowieka dokładnego, posiadającego głęboką znajomość przedmiotu, który wykłada, umiejącego przekazać swą wiedzę innym. Jest lubiany przez alumnów ze względu na życiowe podejście do ich spraw - pozwala na żarty, dowcipy, oglądanie programów telewizyjnych, na co nie pozwalał poprzedni rektor. Mimo tolerancyjności w wymienionym zakresie dba o dyscyplinę, co podoba się alumnom{Andrzej Szymon Kozielski Panta rhei

Ze wspomnień moich rodziców: Mama opowiadała o perypetiach ze ślubem. Poszło o metrykę, której nie chciał wypisać jej proboszcz z drugiego końca Polski (chciał być przywieziony na ślub, takie czasy...). Ks. Borcz zaufał rodzicom i udzielił im sakramentu małżeństwa, mimo formalnych braków. Metryka dotarła kilkanaście dni później.

W oczach moich rodziców, kapłan ten był człowiekiem wymagającym, uczciwym, którego szanowała nawet bezpieka, bo nie mieli się do czego przeczepić...