ks. Kazimierz Bochenek

Info ze strony opole.pl: (ur. 7 lipca 1914 r.). Uchwałą Nr XXXI/453/00 z dnia 19 października 2000 r. Rada Miasta Opola nadała tytuł 'Zasłużony Obywatel Miasta Opola' księdzu Kazimierzowi Bochenkowi. Ksiądz Kazimierz Bochenek urodził się w roku 1914 w Ropczycach koło Dębiny. Wyższe Seminarium Duchowne ukończył we Lwowie, uzyskując święcenia kapłańskie w 1940 roku. Do Opola przybył wraz z dużą grupą wiernych w 1946 roku ze Stanisławowa. W talach 1971-1991 był proboszczem w parafii św. Piotra i Pawła w Opolu. Ksiądz Bochenek jest jednym z najbardziej zasłużonych dla miasta duszpasterzy. Był bardzo aktywny w dziedzinach społecznie ważnych przedsięwzięć inwestycyjnych. Do 1991 roku pełnił funkcję duszpasterza środowisk kombatanckich.

Ze strony nto.pl, po pogrzebie (fragmenty): (...)Wierni, przyjaciele i znajomi pochowali ks. Kazimierza Bochenka. Podczas nabożeństwa pogrzebowego w kościele były tłumy. Bo ksiądz był dobrym człowiekiem.(...) W roku 1946 przyjechał na Śląsk i trafił do parafii w Bytomiu. W latach 1947-1949 był proboszczem w Biskupowie, a następnie wikariuszem w katedrze opolskiej. Od roku 1951 przez dwa lata kierował Niższym Seminarium Duchownym, a kolejne dwa parafią Nowa Wieś Królewska. W latach 1953-1971 był proboszczem w Dobrzeniu Wlk., a od 1971 przez 20 lat proboszczem parafii Piotra i Pawła. (...)W 1943 roku właśnie tam (w Stanisławowie) udzielił ślubu moim rodzicom Stanisławie i Julianowi - opowiadała nam wzruszona pani Alicja. - Ochrzcił też mojego brata. Ja urodziłam się na krótko przed przesiedleniem. Mama tak bardzo się denerwowała i bała. - Ksiądz Bochenek, podobnie jak moja cała rodzina, przyjechał z transportami ze Wschodu do Opola. Znał problemy kresowian. Rozumiał. Można mu było zaufać. Był bardzo przystępny, chociaż posturę miał iście książęcą. Kazania wygłaszał płomienne, tym swoim mocnym głosem.(...) To był energiczny człowiek i w mowie, i w gestykulacji Miał wschodni akcent, bo chociaż tam się nie urodził, to mieszkał i pracował. Był bardzo wesoły. (...) Zawsze blisko ludzi, taki otwarty. Lubił sobie żartować. (...) Jak on pięknie śpiewał. (...) Był bardzo dystyngowany, a jednocześnie naturalny i ciepły.

Dawna 'szkoła lwowska', laseczka, kapelusz, dobroć. Rodzice opowiadali, jak to po przyjściu do parafii, a właściwie przyjechaniu 'warszawą' (czym wzbudził podziw i zazdrość wielu), rozpoczął remont kościoła. Jak zwykle problem kasy. Sprzedał 'warszawę' i wyremontował kościół

Wikarzy ukuli hasło o nim 'chrzci wszystko co się rusza', ze względu na jego mięciutkie serce

Tak przy okazji - [Dz 8, 25-40] Oto woda - powiedział dworzanin - cóż przeszkadza, abym został ochrzczony?. Co zrobiłby dzisiaj współczesny Filip? Czy żądałby przekazu chrztu, zgody proboszcza, świadectwa ślubu..... ?