ks. Wojciech Bukowiec

To ten ksiądz zaraził mnie Ukrainą, a przy okazji ciągle się przy nim uczę otwartości na Boga i ludzi. Zdjęcie zrobione w Stryju. Zaczepiłą go jakaś kobieta - bez problemu poświęcił jej swój czas, pomagając rozwiązać problemy z jakimi do niego podeszła, choć spieszyliśmy się na umówione spotkanie. Wstyd się przyznać ale w przeciwieństwie do mnie - on zawsze jest albo w sutannie albo w koszuli z koloratką.

Na trasie wstąpiliśmy na obiad do przyzamkowej restauracji. Do obiadu zamówiliśmy też piwo. Na nikim nie robiło to wrażenia, choć jak widać na zdjęciu: habit, koloratka... To jest Ukraina. Wojciech pije najwyżej wino !

W sanktuarium św. Anny, podszedł do niego żebrzący mężczyzna, jakich tam wielu. Dłuższą chwilę rozmawiali. Skończyło się jak u apostoła Piotra: Nie mam srebra ani złota - powiedział Piotr - ale co mam, to ci daję, udzielił błogosławieństwa i dał parę hrywien

W Stryju zmieniono oznakowanie, oczywiście zaraz znalazła się policja. Nie wiem jak toczyła się rozmowa, ale nie widziałem by Wojciech płacił, natomiast gdy wrócił do auta - odmówiliśmy różaniec w intencji policji

Otwartość i kapłańskość Wojciecha umożliwiła mu współpracę z wieloma ludźmi. We współpracy z prawosławnymi i grekokatolikami, polakami i ukraińcami, wybudował przepiękną drogę krzyżową w Połupanówce na Podolu. Tu na zdjęciu - razem z grekokatolikami w czasie nabożeństwa

Każda wizyta w Kamieńcu Podolskim wiąże się z przypomnieniem hasła: 'Życie to szereg poświęceń'

Gdy miałem dużo problemów z remontem kościoła - pojechałem do niego. Dwa dni przyglądania się jak on remontuje kościół (zabytkowy w Stryju), bez pieniędzy (300 parafian), bez zaplecza technicznego, ale za to z pewnością, że Pan Bóg pomoże - postawiły mnie na nogi.

Że nie wspomnę o poźniejszej budowie kaplicy w Morszynie, gdzie wszystko działo się jak na filmie reklamowym o bożej łasce.