DROGA KRZYŻOWA: O ŁASKĘ TWÓRCZEGO PODEJŚCIA DO SAMOTNOŚCI

Panie Jezu, pragniemy wędrować razem z Tobą z pretorium Piłata aż na Golgotę, aby prosić Cię o łaskę zrozumienia i ewangelicznego podejścia do wielkiego nieszczęścia, jakie jest na ziemi - do bolesnego przeżywania samotności.

STACJA I
Pan Jezus na śmierć skazany

Stoisz, Panie, sam w kręgu fałszywych oskarżycieli i nieuczciwych sędziów. Oczernienia jak ostre kamienie świszczą koło Twej głowy. Mimo iż jesteś czystą Prawdą, chcą zarzucić Ci nieuczciwe dążenia do władzy na ziemi.
Panie Jezu, w tym świecie każdy człowiek wierny prawdzie skazany jest na samotność. Na drodze umiłowania prawdy rzadko spotyka się życzliwe spojrzenia.
Prosimy Cię, Panie, byśmy samotnie wytrwali na drodze wierności prawdzie i nigdy nie szukali towarzystwa w świecie kłamstwa.

STACJA II
Pan Jezus bierze krzyż na swe ramiona

Mistrzu, tylu miałeś kiedyś przyjaciół, uczniów, słuchaczy. Gromadzili się przy Twoim stole, chcieli z Tobą rozmawiać, chcieli Cię dotknąć, ponieważ z Ciebie wychodziła uzdrawiająca moc. Ciągle byłeś otoczony tłumami, a teraz nie ma nikogo do pomocy w dźwiganiu Twego krzyża.
Panie Jezu, uczysz nas tego, że swój krzyż każdy musi dźwigać samotnie. Każdy musi donieść go aż na szczyt swojej Golgoty.
Spraw, Panie, abyśmy się nie dziwili, że ze swoim krzyżem pozostajemy sami.

STACJA III
Pan Jezus upada na ziemię

Panie, leżysz na ziemi samotny w swej słabości. Nie masz sił. Nikt tego nie dostrzega, wiesz o tym tylko Ty i Ojciec. On wie, jak bardzo jesteś słaby.
Słabość człowieka jest światłem jego samotności. Tam gdzie jest siła - w twórczej pracy spotykają się silne ręce, silne serca i silne umysły. Tam gdzie jest słabość - pozostaje próżnia samotności. Ona połyka siły innych. Nikt nie chce przelewać swoich sił do dziurawego dzbanka. Dziurawy dzbanek jest zawsze pusty i samotny.
Panie, daj nam przeżywać razem z Tobą godziny naszych słabości, wiedząc, że one zawsze są chwilami samotności. Samotność jest przyjaciółką słabości.

STACJA IV
Pan Jezus spotyka swoją Matkę

Twoja Matka. Jej kochające ręce okazały się za krótkie. Tak jest na ziemi. Bywają sytuacje, gdy najbardziej kochający ludzie nie są w stanie pomóc, nie są w stanie usunąć samotności. Ich ręce, a nawet spojrzenie, okazują się niezdolne, by przebić mur samotności.
Panie Jezu, byłeś bardzo blisko i bardzo daleko od swojej Matki. Wspieraliście siebie, by każdy dochował wierności Bogu w swej samotności. To były dwie krzyżowe drogi: jedna Twoja, a druga - Twojej Matki.
Panie, naucz nas nie dziwić się, gdy ręce najbliższych są zbyt krótkie, by mogły nam pomóc w naszej samotności.

STACJA V
Szymon z Cyreny pomaga Chrystusowi dźwigać krzyż

Przyjmując pomoc Szymona uczysz nas, Panie, jeszcze jednej formy samotności. Występuje ona wówczas, gdy jesteśmy świadomi, iż ktoś pomaga nam dlatego, że musi, dlatego, że wypada, dlatego, że nie ma innego wyjścia. Przymusowa pomoc nie usuwa samotności, ale ją pogłębia.
Panie Jezu, spraw, abyśmy nikomu nie pomagali pod przymusem. Niech nasza pomoc zawsze będzie ochotna i pełna życzliwości.

STACJA VI
Święta Weronika ociera twarz Chrystusowi

Czy była samotna, tego nie wiemy. Chciała jednak na moment być blisko Ciebie, chciała, byś dostrzegł obok siebie życzliwą rękę. Podała Ci swoją chustę. Za moment jej obecności w Twoim życiu, nagrodziłeś ją trwałą obecnością w jej życiu. Święta Weronika... Święty rzadko jest samotny, bo kocha.
Naucz nas, Panie, kochać ludzi pozostających w zasięgu naszej ręki. Naucz nas, przynajmniej na moment, rozbijać mur samotności otaczający ludzi słabych i cierpiących.

STACJA VII
Pan Jezus ponownie upada na ziemię

Panie upadający na ziemię - Razem z Tobą wspominamy ludzi cierpiących, kalekich, chorych. Cierpienie zamyka człowieka w samotności. Hioba zaryglowanego bólem raniły nawet słowa przyjaciół.
Przy siódmej stacji wspominamy naszych chorych bliskich, jak i nieznanych, których w świecie są miliony: samotnych w szpitalnych salach, samotnych w zakładach dla kalekich, ludzi w podeszłym wieku, samotnych przykutych do łóżek, opuszczonych.
Nawiedź ich, Panie, i wypełnij ich samotność swoją zbawczą Obecnością.

STACJA VIII
Pan Jezus pociesza płaczące kobiety

Samotny w tłumie ulicy. Tak wielu ludzi tłoczy się na Ciebie, Panie, wszyscy się śpieszą, wszyscy żyją w swoim własnym świecie. Niewielu Ciebie dostrzega. Jakże trudno dostrzec człowieka w tłumie, jak trudno... Iluż ludzi pogrążonych w samotności mijamy każdego dnia na ulicach, drogach, dworcach.
Panie, daj nam czasem dostrzec samotnego i pozwól nam zapłakać nad jego dolą, tak jak płakały kobiety w Jerozolimie nad Twoją samotnością.

STACJA IX
Pan Jezus po raz trzeci upada

Przy dziewiątej stacji wspominamy, Panie, psychicznie i nerwowo chorych. Ich samotność jest tragiczna. Jedni oddzieleni od ludzi, bo groźni dla otoczenia, inni - pogrążeni w depresjach, zamknięci, uciekający od ludzi. Jedni i drudzy równie nieszczęśliwi.
Panie, powstający z trzeciego upadku - spojrzyj na nich i wtargnij w ich zamknięte serca ze swą zbawczą mocą. Niech samotność nie będzie ich klęską, lecz wołaniem o wybawienie.

STACJA X
Pan Jezus z szat odnażony

Stojąc przed Tobą, Panie, odartym z szat, wspominamy samotność tych, którzy utracili wszystko i wszystkich. Trzeba tu, na ziemi, przeżyć takie ogołocenie, by odkryć jak nic i nikt nie potrafi w pełni uszczęśliwić człowieka na ziemi. Wartości doczesne, spotkania z ludźmi są cenne, jeśli prowadzą nas do Boga; jeśli nie - przyczyniają się do naszej klęski.
Panie Jezu odarty z szat - daj nam zrozumieć, że samotność na ziemi, utrata wszystkiego i wszystkich, może być drogą wiodącą do spotkania z Tobą.

STACJA XI
Pan Jezus przybity do krzyża

Objawiasz nam, Panie, samotność wśród wrogów. Jesteś w rękach, które Cię niszczą. Dobrowolnie oddałeś się w te ręce. One ujmują Cię mocno, nie na znak przyjaźni i życzliwości, lecz po to, by Cię przyprawić o śmierć. Nieprzyjacielskie ręce nie usuwają samotności, one ją stwarzają.
Wybaw nas, Panie, z rąk nieprzyjaciół.
Spraw, aby wszyscy, do których wyciągamy nasze ręce, znaleźli w nas przyjaciół.

STACJA XII
Pan Jezus umiera na krzyżu

Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił? Panie Jezu, na krzyżu, tuż przed śmiercią, objawiasz nam dramat najgłębszej samotności. Gdy Bóg milczy, wszystko traci sens. Twoje życie było piękne, uczyniłeś tyle dobrych czynów, sprawiłeś ludziom tyle radości, a teraz wchodzisz w czarną rzeczywistość głębokiego przeżycia opuszczenia nawet przez Boga. Najgłębszy kryzys człowieka.
Moc Ewangelii polega na tym, że wskazuje, iż na dnie nawet najgłębszych kryzysów czeka łaska spotkania z Bogiem. W tej czarnej chwili ręce Ojca są bardzo blisko i dlatego potrafisz, Panie, powiedzieć: Ojcze, w Twoje ręce oddaję Mego ducha.
Prosimy Cię, Panie, o łaskę wygrania kryzysów wiary.

STACJA XIII
Ciało Chrystusa złożone w rękach Bolesnej Matki

Samotność w krainie śmierci. Dla nas jest to wielka tajemnica. Trzeba głębokiej wiary, by wchodząc w krainę śmierci, odkryć, że jest to droga do Domu Ojca, w którym nie ma ani śladu samotności. Samotność dla człowieka dobrego kończy się w momencie śmierci, dla człowieka grzechu - dopiero się rozpoczyna. Jest to straszna samotność wieczności.
Panie Jezu spoczywający w rękach kochającej Cię Matki - prosimy Cię o łaskę dobrej śmierci dla nas, dla wszystkich bliskich, i dla wszystkich, którzy w czasie tej naszej modlitwy przekraczają próg wieczności.

STACJA XIV
Pan Jezus złożony w grobie

Przebyłeś, Panie, drogę naszego życia: od łona Matki aż do grobu, i objawiłeś nam jak wiele w niej godzin samotności. W spotkaniu z Tobą rozumiemy, że samotność jest skutkiem braku miłości. Przybyłeś z nieba, by nas wyzwolić od samotności i wprowadzić w świat wiecznej miłości.
Dziękujemy Ci za to wybawienie i dziękujemy za lekcję, w jaki sposób należy twórczo przeżywać wszystkie formy samotności.
Spraw, Panie, aby samotność pomagała nam w nawiązaniu kontaktu z Tobą. Niech ona będzie miejscem spotkania z Tobą, które już bez samotności trwać będzie wiecznie.