Ślady wojny

Zdarzyło się, że na rogatkach miasta musiałem się zatrzymać na zasiekach i żołnierze w pełnym uzbrojeniu przepuszczali dalej. Strzałów nie słyszałem, ale pogrzeby ofiar wojny na wschodzie, w Stryju też się zdarzają.

Uczestniczyłem też w nabożeństwie dla uczczenia żołnierzy ze Stryja, którzy polegli w Afganistanie, i na wschodniej granicy. Słyszałem matki mówiące o braku jakiegokolwiek wsparcia ze strony państwa, po stracie syna. Słyszałem historię chłopaka, który zakończył służbę w Afganistanie, a gdy wracał do domu, dostał przedłużenie służby i wylądował na wschodzie Ukrainy, gdzie zginął. Czytałem w gazecie o problemach finansowych, rodzin ofiar wojny. Widziałem smutek rodzin poległych na wojnie, a zarazem ich bezsilność.

Dziwna ta wojna, której w większości kraju nie widać. Ludzie normalnie żyją, pracują, modlą się, bawią, a w międzyczasie chowają poległych...

Wojna jest obecna w życiu, choć nie słychać strzałów